Uniqalna Biżuteria Artystyczna
ArtStacja
poniedziałek, 26 października 2009

Kolczyki całkiem zwykłe, całkiem pospolite, jednak zdradzają moją słabość do lazurowego kolorku! Zaryzykowałbym niemalże stwierdzenie, że cokolwiek, co w tym odcieniu mogłoby mi się spodobać od ierwszego spojrzenia :)

Lazurowe koła ratunkowe

lazurowe koła ratunkowe

W chwilę później narodził się pomysł wiosennego naszyjnika i kolczyków w wiosennym nastroju.

Wzór ten sam, co zimowy, jednak detale typowo już wiosenne... błyszczące kwiateczki, drewniane koraliczki... sama słodycz :)

Landrynkowo...

landrynkowo

 

Hmm... podobał mi się bardzo, a powstał zupełnie przypadkiem niemalże rok temu, kiedy zauważyłam, że mam w posiadaniu niezliczoną ilość resztek różnokolorowej włóczki w gatunkach wszelkiej maści.

Biel pierzastej, błyszczącej wełny, cekinowe gwiazdy i perły w tle przywodzą na myśl przeszła, a także przyszłą zbliżającą się wielkimi krokami Zimę.

Gwiezdny komplet z perłą w tle...

gwiezdny komplet z perłą w tle

 

Jak wspomniałam, od pierzy sie zaczęło, ale na szczęście na nich nie skończyło :)

W miarę możliwości czasowych, postaram się pokazać Wam prace, które wypłynęły spod moich palców i powędrowały sobie w świat.

Tymczasem... pierzaste kolczyki z mojego osobistego kuferka.

... w wersji Violet

pierzaste... w wersji violet

... w wersji Blue

pierzaste w wersji blue

Piórka, jak to piórka... ale jak ubrane!

Obszydełkowane magiczną, jak dla mnie nitką Altin Basak cienka jak pajecza nić, metalowe kółeczka w doborowym towarzystwie szlanych i drewnianych koralików.

Powstały także w wersji żywego drogowego niemalże pomarańczu, dla Przyjaciółki.

... w wersji Orange

w wersji orange

Nie znam kobiet, które nie mają większej lub mniejszej słabości do błyskotek. Jedne lubią okazałą, nietuzinkową bizuterią, która pozwala im się wyróżnić w tłumie, inne wolą formy bardziej surowe, skromne, minimalistyczne. Łączy je jednak owa słabość, ktora nie pozwala przejść obojętnie obok czegoś, co przyciaga wzrok, co błyszczy swoim wewnętrznym blaskiem, a niekiedy nawet potrafi przemówić, że stworzone jest właśnie dla Nich. Znajoma i bliska mi Osoba, określa Je pieszczotliwie i zdecydowanie nie-złośliwie, mianem Srok :) Po części to zapewne prawda :)

Dlatego więc właśnie biżuteria, aby móc swoją pasją uszczęśliwiać Kobiety pragnące poczuć się jako wyjątkowe i jedyne. Najczęściej bowiem, to co powstaje w najcichszym zakątku mojego domu, ogląda światło dzienne w jedynym tylko egzemplarzu. Stąd ta uniqalność właśnie...

Nie oznacza to z drugiej strony, że brakuje form, które są kilka razy powielane, bo np "Przyjaciółka zakochała się w tych kolczykach":) Oczywiście są i takie, które gdzieś podejrzane, znalezione na zdjęciu wstawionym tam i ówdzie, dla czytego pochwalenia się, a będące własnością mojego osobistego kuferka, powielam dla zauroczonej Kobiety :)

Wiele z moich prac powędrowało już w świat, z niektórymi przyznam dość ciężko było mi się rozstać, jednak zadowolenie na twarzy Kobiety, która nosi moje mniejsze lub wieksze błyskotki, jest największą nagrodą za spędzony nad danym egzemplarzem czas, trud i zapał weń włożony.

Ale, ale... miało być o poczatkach, a rozpisałam się zupełnie nie na temat... a przynajmniej mam wrazenie, że temat jest omijany wieeelkim łukiem:) Zaczęło sie niepozornie, całkiem niegroźnie od piórkowych kolczyków, ktore postanowiłam zrobić sama, wierząc we wlasne siły i możliwości, bo niejedne robótkowe przygody miałam już za sobą. Piórka leniuchowały gdzieś na dnie szuflady pełnej skarbbów, będac pozostałościa po jakiejś wielkanocnej dekoracji, brakowało jednak bigli i drobiazgów pozwalajacych te piórka ujarzmić w formie kolczyka. Tak więc pierwsze zakupy potrzebnych detali, nie zakończone nie wiedzieć czemu na biglach, pierwsze piórkowe kolczyki, pierwsze próby stworzenia czegoś co miało być inne niż wszystko, co zdarzyło mi sie oglądnąć w mniej lub bardziej uczęszczanych miejscach. A potem były następne i kolejne, z czasem pojawiły się a to wisiorki, a to bransoletka do kompletu, i tak kolekcja moich Tworków :) rozrosła się do całkiem imponujących rozmiarów.

Teraz, kiedy juz znam to nie do opisania miłe uczucie, kiedy mam okazje spotykać swoją biżuterię na ulicach :), przyszedł czas na pokazanie jej tutaj. I tylko kołacze sie w głowie pytanie, czy dobrze robię? bo przecież tyle pięknych rzeczy miałam okazję widzieć na niejednym blogu, w niejednej galerii, czy na forum... Czy rzeczywiście są aż tak dobre, aby miały prawo pojawic się obok innych? Na to pytanie nie jestem sobie w stanie dziś odpowiedzieć. Co czas pokaże, to bedzie. I skąd to pytanie, nie wiem... Skromność? A może jednak obawa, że może się okazać, iz podobało się lub podoba tylko tym, dla których są teraz wyłączną własnością? Mam nadzieje, że zbładzi tu kilka uniqalnych Osóbek. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Mam nadzieje, że mi wówczas o tym powiecie :)

Pozdrawiam serdecznie tych, którzy dobrneli dzielnie do końca i dziękuję za poświecony czas ;)

00000000000

1 ... 26